Skończyłem 2 latka - ależ jestem duży hihihi. To był
wspaniały dzień, mamusia zawiesiła balony oraz serpentynki, było
kolorowo i wesoło. Zaprosiliśmy moje kuzynostwo - to była zabawa,
tańczyliśmy i pływaliśmy w baseniku z piłkami, mówię Wam ale
szaleliśmy.
Mamusia przygotowała dla nas deserek: galaretkę z brzoskwiniami i bitą
śmietaną. Ale wcinaliśmy mniaaam!!!
Potem zdmuchnąłem świeczkę na
torciku, zdecydowanie lepiej mi poszło dmuchanie niż gdy miałem roczek :)
Jak już dobiegał koniec naszej zabawy przyszedł czas pójścia do
domu. Nie mogliśmy się rozstać - dziewczynki chowały się pod stołem
hihihi.
Ps. Chciałem Wam się pochwalić, iż na dobre rozstałem się z pieluszką :-)
19 stycznia 2010
Moi rodzice zaczęli roznosić ulotki, z prośbą o przekazywanie 1%
podatku. Musimy nazbierać pieniążki na III etap operacji. Mamy nadzieję, że się uda :)
POMÓŻCIE NAM!
28 grudnia 2009
Cześć wszystkim!
Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia były wyjątkowe, pełne magii oraz
przepełnione ciepłem rodzinnym.
We Wigilię razem z rodzicami ubierałem choinkę, zawieszaliśmy bombki,
stroiki oraz pierniczkowe ciasteczka, które upiekła dla mnie ciocia
Iwonka.
Po wspólnej kolacji przyszedł św. Mikołaj i wręczył mi
prezenty.
Na początku trochę się go bałem, ale po chwili znalazłem z nim nić
porozumienia. Mikołaj porozmawiał ze mną, razem zatańczyliśmy, a potem
powiedział, że musi się udać w dalszą drogę aby móc obdarować
prezentami inne dzieci. Pomachałem mu na do widzenia, posłałem buziaka,
po czym razem z mamusią rozpakowałem prezenty.
W pierwszy dzień świąt pojechaliśmy do Gdyni, zobaczyć szopkę z
piasku, mówię wam jaka ładna :), potem spacerowaliśmy nad morzem.
Święta tak szybko minęły...
12 grudnia 2009
Witam wszystkich!!!
Byłem wraz z rodzicami na konsultacji u kochanego profesora Malca, jak
wchodziliśmy do gabinetu to powiedziałem dzień dobry (trochę po swojemu)
i podałem profesorowi rękę, mówiąc cześć :).
Moje serduszko ma się dobrze, badania wyszły pomyślnie, po konsultacji
wracaliśmy do domku pełni optymizmu i pozytywnej energii.
Pan Profesor to niesamowity człowiek. Z ogromnym zaangażowaniem wykonuje
swoją pracę, bezgranicznie się jej poświęca.
Za to z całego serca dziękujemy Panie Profesorze!
23 listopada 2009
Zaczynamy się przygotowywać do III etapu operacji, ruszamy ze zdwojoną siłą ze zbiórką pieniędzy. Koszt operacji to 19 900 euro + koszty administracyjne. Robimy wszystko żeby zebrać tą sumę, gdyż życie i zdrowie naszego ukochanego synka jest dla Nas NAJWAŻNIEJSZE!!!
Jego uśmiech, pogoda ducha jest lekiem na wszystkie przeciwności losu...
PROSIMY O POMOC W DĄŻENIU DO NASZEGO CELU
9 października 2009
Witam wszystkich po długiej przerwie... :)
Sporo urosłem mam 87 cm, ważę 12.50 kg, zazwyczaj mówię pełnymi zdaniami, mówię prawie wszystko, lubię oglądać bajeczki, moje ulubione to: "Nodi",ciuchcia "Tomek i jego przyjaciele". Codziennie chodzę na spacerki, mamusia mówi, że dzięki przebywaniu na podwórku nabywa się odporności. Uwielbiam spacerować, oglądam sobie przejeżdżające busy i ciuchcie albo lecące wysoko samoloty :) A jak idę na spacerek z babcią to rozmawiamy bez końca... Razem z tatusiem bawimy się klockami, budujemy autka, samoloty, busy no i wieżyczki. Jak tylko wstanę rano to biegnę po moje autka i jeżdżę nimi po kanapie po fotelach, uwielbiam auta :) Natomiast z mamusią rysujemy kółka i lepimy ludziki z ciastoliny, ale frajda :) Dostałem w prezencie basen z piłeczkami, mówię Wam ale super, można w nim pływać, zasypywać się piłeczkami, ekstra!!!
Pozdrawiam wszystkich
26 czerwca 2009
Jestem po kolejnej kontroli kardiologicznej :) Pani doktor sprawdziła
jak się ma moje serduszko. Na szczęście wszystko w jak najlepszym
porządku. Powiedziała do mnie, że jestem dziecko "róży kwiat"!!!
Popatrzyłem ze zdumieniem na Panią doktor, bo nie wiem co to znaczy... ale
gdy tylko spojrzałem na mamusię zobaczyłem jej uśmiech i
rozpromienioną
twarz wiedziałem, że to znaczy ok!
15 czerwca 2009
Po długiej przerwie...
U mnie sporo się zmieniło :) sam chodzę :) zaglądam wszędzie, mama
mówi, że jest mnie wszędzie pełno hihihi. Wiecie jakie to fajne chodzić gdzie mnie tylko nogi poniosą...
Uwielbiam autka, jak tylko tatuś wraca z pracy idziemy razem popatrzeć
na przejeżdżające samochody i pociągi.
Chodzę z mamusią na plac, gdzie zjeżdżam na dużej ślizgawce i bujam się
na moim ulubionym koniku. Czasami ze starszymi kolegami gram w piłkę,
jak tylko ją kopnę to odrazu wołam gool...
Dużo mówię - po swojemu tj. bibi (tzn. bujać się),
didi (tzn. smoczek), mniamnia (jestem głodny), siii (chcę siusiu), pii
(chcę pić) itd.
Odkąd sam biegam zacząłem jeść za trzech hihihi,
mleczko traktuję jak napój a nie jak danie główne. W naszym ogródku posadziliśmy warzywa, mamy już rzodkiewkę - ale pychaaa -
poza tym tatuś posadził marchewkę, ogórki, fasolkę już nie mogę się
doczekać jak urosną i będę mógł je zjeść.
Już niedługo lato, hurrra będę buszował na dworzu przez cały dzień...
!!! Pozdrawiam wszystkich !!!
26 stycznia 2009
Mam już roczek :-)
Na moich pierwszych urodzinkach była cała rodzina i przyjaciele. Było cudownie!!!
Mama założyła mi złotą koronę - byłem małym królem
mojego balu. Tata zawiesił mnóstwo balonów i przykleił plakaty z Kubusiem
Puchatkiem. Było bajecznie kolorowo.
Po uroczystym obiadku mama przyniosła torta z którego razem zdmuchnęliśmy świeczkę i pomyśleliśmy życzenie :)
Wraz z moim kuzynostwem buszowaliśmy do wieczora, podrzucaliśmy balony, ubieraliśmy kolorowe czapeczki,
jeździliśmy samochodzikami i bawiliśmy się klockami. Było tyle wrażeń, że wieczorem zasnąłem w mgnieniu oka.
Chociaż będę te urodziny pamiętał tylko z opowiadań i zdjęć dziękuję wszystkim Wam, moi kochani,
za tak cudowny dzień!!!
7 stycznia 2009
Dopisujemy bo to ważne: od 3 stycznia jest śnieg. Były sanki :-) !!!
1 stycznia 2009
Oliwierek skończył 11 miesiąc :)
Jest bardzo energiczny i ruchliwy, trzeba przy nim mieć oczy dookoła głowy :) Nauczył się stać w łóżeczku, potrafi również wędrować po nim przytrzymując się poręczy. Uwielbia "rozmawiać" przez telefon i śpiewać piosenki. Ostatnio słuchaliśmy symfonii Mozarta przy której Oliwierek sobie radośnie podśpiewywał. W Wigilię dekorowaliśmy choinkę. Oczywiście choinka wzbudziła ogromne zainteresowanie naszego maluszka. Co jakiś czas próbował ją "skubać", chwytał gałązki i bombki.
To były napiękniejsze święta w naszym w życiu. Po raz pierwszy we troje zjedliśmy wigilijną kolację :-) !!! Święta spędziliśmy w gronie rodzinnym odwiedzając raz jednych raz drugich dziadków.
Brakowało nam śniegu. Tak marzyliśmy sobie żeby choć troszkę pojeździć na sankach... Sylwester był pełen niespodzianek: udekorowaliśmy pokój w serpentynki, baloniki, ubraliśmy sylwestrowe czapeczki, zapaliliśmy błyszczące zimne ognie.
Potem patrzyliśmy przez okno na fajerwerki. Były super !!!
29 pazdziernika 2008
Nasz ukochany synek codziennie nas zaskakuje :-)
Oliwieruś skończył 9-ty miesiąc! Waży 8600 :). Nasz ukochany smyk ma
dwa ząbki, obdarza nas uśmiechem króliczka :) Zaczął stawiać swoje
pierwsze kroki oczywiście z asekuracją mamusi. Zdecydowanie woli chodzić niż
raczkować. Bawi się w swoim kojcu - muchomorku i do tego lubi kiedy mamusia
jest cały czas przy nim. Jeśli znikam na chwilkę do kuchni zaraz zaczyna marudkować.
Zaczęła się jesień, sporo deszczowych dni. Bywa więc, że
nie wychodzimy z domku. Gdy tylko na moment pojawi się bezchmurne niebo razem sobie spacerujemy.
Oliwieruś podziwia przejeżdżające samochody i pociągi.
Oli uwielbia samochody, bawi się nimi z ogromną pasją.
Codziennie czytam mu bajeczki, których uważnie słucha i co jakiś czas
spogląda to na mnie to do książeczki.
Oliwieruś coraz częściej składa sylaby i mówi: "lala, baba, mama".
Nasz ukochany synek codziennie nas zaskakuje...
19 sierpnia 2008
Oliwierek już po operacji!!!
Radość to wielka, Oiwierek przeszedł szczęśliwie II operację i szybko wraca do zdrowia !!!
Byliśmy z nim tak często jak tylko było to możliwie. Szczególnie na intensywnej terapii było
to ważne, kiedy nie można było go przytulić i ukochać.
Siedziałam wtedy przy nim i śpiewałam piosenki, czytałam
bajeczki i nieustannie powtarzałam, że jest dla nas najważniejszy na
świecie.
Po operacji zniknęła sinica i zabarwienia skóry. Nic szczęśliwszego niż
widzieć dzieciątko uśmiechające się, wesoło gaworzące, a w dodatku o skórze w kolorze różowym...
Mały bohater waży teraz 7400 i urósł dobre 5 cm. Jego ulubiony bujaczek
stał się za mały. Jedyne co, to w dalszym ciągu nie ma ząbków, wszyscy
usilnie szukają, dziąsełka mocno rozpulchnione, a ząbka jak nie widać
tak nie widać. :-)
W szpitalu Olika nazwano "fast man" tzn. szybki mężczyzna. To kardiolog -
z pochodzenia Włoch - był tak zadowolony z jego szybkiego powrotu do sił,
że tak go nazwał. Zresztą Oli też uwielbiał Pana doktora, nie
spuszczał z niego wzroku i z wielkim zainteresowaniem ciągnął i oglądał słuchawki doktora.
Od wczoraj jesteśmy w domu. Tu w zaciszu domowym wszyscy szybko
dojdziemy do siebie po dniach wielkiej nerwówki i nieustających obaw o
życie naszego maluszka.
Nasz synek przeszedł tak wiele i jeszcze sporo przed nim ale wiemy, że
opatrzność nad nim czuwa i serca wielu ludzi były skierowane ku niemu.
Jeszcze raz z całego serca pragniemy podziękować wszystkim, wspaniałemu
prof. Malcowi i wspaniałej dr Januszewskiej i całemu zespołowi za udaną
operację, zaangażowanie i miłość jaką wkładają w to co robią oraz
nadzieję, którą dają nam wszystkim.
Podziękowania ślemy do wszystkich darczyńców, dzięki którym było to
możliwe.
Dzięki WAM nasz synek żyje!!!
!!! DZIĘKUJEMY !!!
19 lipca 2008
Przed nami II etap operacji - wyjeżdżamy do Monachium pod koniec lipca.
Od niedawna zauważamy u naszego synusia sinicę pod paznokciami jak
również to, że szybciej się męczy i gorzej oddycha. Pilnujemy żeby jak najmniej
płakał, gdyż jest to dla niego bardzo męczące.
Przed nami ciężkie chwile i wierzcie nam rozrywa się serce na widok swojego dziecka, które leży
pod tą całą aparaturą z otwartą klatką piersiową. Jednakże wiemy, że operacja ratuje jego życie!
Nie mamy innego wyjścia i cieszymy się, że można go uratować.
Powierzamy go w ręce wspaniałego prof. Malca oraz wspaniałej dr
Januszewskiej.
SERDECZNIE DZIĘKUJEMY wszystkim, którzy dokonali wpłat na
rzecz naszego synusia.
Dzięki ludziom wielkiego serca możemy sfinansować operację.
TRZYMAJCIE KCIUKI !!!
15 lipca 2008
Nasz synuś ciągle zaskakuje nas nowymi umiejętnościami - przekręca się
dowoli z plecków na brzuszek, z boczków na brzuszek i na plecki, pięknie sam siedzi.
Uwielbia "pisać" na klawiaturze komputerowej oraz lubi
oglądać TV, nawet gdy zasłaniamy mu ekran to próbuje się wychylać za
ramienia żeby choć przez chwilkę zobaczyć ekran i ruszające się w nim
postaci.
Gdy pada deszcz siedzimy sobie w oknie i oglądamy
przejeżdżające autka - Oliwieruś to uwielbia. Codziennie czytam mu
bajeczki z serii "Poczytaj mi mamo", których słucha przez chwilę i
zaczyna gaworzyć. Słuchamy razem piosenek dla dzieci i tańczymy przy
nich.
Teraz jesteśmy na etapie ząbkowania - oj męczą go te dziąsełka.
Kupiłam specjalną maść na ząbkowanie aby złagodzić mu ból. Podaję
chłodny gryzak, czasami nie obejdzie się bez czopka przeciwbólowego.
Codziennie sprawdzam czy pojawił się ząbek, na razie nic z tego, ale na
pewno wkrótce się pojawi...:)
Pozdrawiamy wszystkich!!!
20 maja 2008
Nasz Oliwieruś ma za sobą kolejną kontrolę kardiologiczną :), która na szczeście wypadła pomyślnie, następnie został ponownie zaszczepiony jak każdy maluszek w jego wieku. Oliwierek dzielnie zniósł ukłucia, troszkę tylko zapłakał. Pan doktor najpierw zważył naszego maluszka i uwaga Oliwieruś waży 5760g !!!
Poza tym nasz synek codziennie zaskakuje nas nowymi umiejętnościami, zaczął się podciągać do siadania - co za smyk :), niejednokrotnie udaje mu się włożyć smoczek do buźki. Uwielbia leżeć w swoim interaktywnym leżaczku i patrzeć na kolorowe migające światełka.
Chciałabym częściej pisać o naszym kochanym synusiu, ale troszkę ciężko znaleźć czas pomiędzy karmieniem, usypianiem, praniem itp.
Pozdrawiamy wszystkich!!!
Kolejnych kilka słów... :-)
7 kwietnia 2008
Nasz synek wspaniale się rozwija, rośnie z dnia na dzień, waży już 4,5
kg!, przeszedł pomyślnie pooperacyjne badania kontrolne.
Był już na swoim pierwszym spacerku. Coraz więcej gaworzy, świadomie się uśmiecha,
uwielbia bliskość swoich rodziców, szczególnie ciepłe ramię tatusia, w
które z ochotą się wtula. Ze szczególną uwagą słucha piosenek dla
dzieci, które śpiewa mu mamusia. Podczas każdej kąpieli gaworzy i
uśmiecha się , uwielbia się pluskać w wodzie.
Jest bardzo towarzyski w związku z czym nie lubi sam spać w łóżeczku w sypialni...;-)
Kilka słów...
Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, z wielką radością oczekiwaliśmy przyjścia na świat naszego pierwszego, długo wyczekiwanego dziecka.
Niestety w 30 tygodniu ciąży lekarze wykryli u dziecka wadę serca HLHS (zespół niedorozwoju lewego serca). Diagnoza zabrzmiała jak wyrok, z miejsca przystąpiliśmy do działania. Niestety sami nie byliśmy
w stanie zdobyć niezbędnych funduszy na operację dziecka w Monachium. Zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie operacji w Polsce. Z trwogą ale też z wielką nadzieją w sercach oczekiwaliśmy na dzień porodu. Poród i leczenie dziecka miały się odbyć w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Tydzień przed planowanym porodem zwróciliśmy się do CZMP w Łodzi celem uzgodnienia terminu przyjęcia na oddział, zgodnie z zaleceniem lekarza koordynatora z Warszawy, który przeprowadzał specjalistyczne badania. Niestety szpital - z powodu braku wolnych miejsc - telefonicznie odmówił nam przyjęcia. Byłam tak strasznie zdenerwowana tą odmową, że być może dlatego dwie godziny później odeszły mi wody płodowe.
Nasz synek Oliwierek przyszedł na świat 25 stycznia 2008 roku w Szpitalu Klinicznym w Gdańsku. Po urodzeniu został umieszczony w inkubatorze, podłączony do respiratora. Szpital w Gdańsku, w którym to spotkaliśmy się z niesamowitą życzliwością i pomocą całego personelu, niestety nie był w stanie zapewnić operacji dziecku, z uwagi na to, iż operację taką mógł przeprowadzić tylko Szpital specjalistyczny np. w Łodzi lub w Krakowie. W obu tych klinikach była długa lista oczekujących. Z uwagi na to, iż stan dziecka był niestabilny (pogorszenie nastąpiło w dniu 30 stycznia, następnego dnia ustabilizowało się), na własną rękę zaczęliśmy szukać możliwości operacji w szybszym terminie. Gdańsk przetransportował dziecko do Krakowa. Tam również nie sprecyzowano terminu operacji, pomimo, iż mijała już 11 doba od porodu. Zaniepokojeni tą sytuacją zaczęliśmy działać. Nie mieliśmy wyjścia. Niezwłocznie, bez zastanawiania się podjęliśmy decyzję o wylocie do Monachium. Każda godzina zwłoki była bardzo ryzykowna dla życia naszego jedynego dziecka. Zaczęła się rozpaczliwa walka o zorganizowanie podróży. Dzięki ufności ludzi dobrej woli, zaangażowaniu rodziny i przyjaciół udało się pożyczyć niezbędną kwotę i Oliwierek wyleciał po swoją szansę na życie do Kliniki Kardiochirurgii dziecięcej w Monachium. Pomimo wielu przeciwnościom nie tylko losu udało się !!!
Natychmiastową, niezwykle skomplikowaną operację na otwartym sercu przeprowadził znakomity kardiochirurg dziecięcy prof. Edward Malec wraz ze swoim wspaniałym zespołem. Operacja została przeprowadzona niezwłocznie, najszybciej jak tylko było to możliwe, bowiem już w drugim dniu pobytu dziecka w Monachium zaraz po wykonaniu szeregu niezbędnym badań i wyników przed operacją.
Dziecko żyje i bardzo szybko wraca do zdrowia. Niestety to dopiero początek walki o jego istnienie. Aby mógł normalnie żyć i cieszyć się radością nas wszystkich musi przejść jeszcze dwie skomplikowane operacje.
Koszt trzech operacji to około 54.000 EUR. Do tego koszty związane z pobytem matki i dziecka w szpitalu to 1.000 EUR, wynajęcie specjalistycznych karetek w Polsce i Monachium kosztowało 260 zł i 640 EUR. Sam przelot maleństwa lotniczym pogotowiem ratunkowym to następne 32.782 zł.
Zwracamy się do Państwa z prośbą o jakąkolwiek pomoc w refundacji kosztów operacji, transportu medycznego, każda nawet symboliczna kwota to dar życia dla Oliwierka. Wyzwanie, które podjęliśmy dla ratowania życia naszego jedynego, tak upragnionego dziecka już zostało wynagrodzone przez Boga pomyślnym przebiegiem operacji.
W chwili obecnej przebywamy jeszcze w Monachium. Stan zdrowia naszego dzielnego synka zaskakuje nie tylko nas ale także całą ekipę prof. Edwarda Malca. Oliwier został odłączony od wszelkiej aparatury, samodzielnie oddycha i z każdą minutą uświadamia nas o cudzie Bożym i wielkim dziele jakiego dokonał niezwykły człowiek prof. Edward Malec wraz ze swoim wspaniałym zespołem. Prof. Malec tu w Monachium jest jak posłaniec od Boga. Wszyscy jednoznacznie stwierdzają, że to wyjątkowy człowiek, całym sercem oddany tym malutkim pacjentom i będący niesamowitym oparciem dla rodziców.